„Zwracają się do mnie osoby chętne do prowadzenia tutaj działań. Na przykład ktoś przyszedł i powiedział, że mieszkał w Anglii i bardzo chętnie poprowadzi konwersacje po angielsku. No i zrodził się pomysł zorganizowania «Kawy po angielsku»”. Rozmowa z Agnieszką Wilczyńską, założycielką Domu Sąsiedzkiego, pierwszego społecznego domu kultury w Skórzewie.
Paweł Napieralski: W 2012 roku założyła Pani miesięcznik „Puls Gminy” i stronę internetową o tej samej nazwie. W ubiegłym roku zerwała Pani z dziennikarstwem i zaangażowała się w działania społeczne. Skąd taka decyzja?
Agnieszka Wilczyńska: Zawsze byłam społeczniczką. Mieszkam w tej gminie od wielu lat, teraz płynie 17. rok. Od 15 lat jestem przewodniczącą Koła Gospodyń Wiejskich w Palędziu. Teraz czas na inne działania integrujące naszą społeczność, wspieranie innych w rozwijaniu ich potencjału społecznego.
Czy ktoś gdzieś już stworzył podobne miejsce, czy to jest Pani autorska inicjatywa?
– U nas w gminie nie mamy takich miejsc. Są sale, którymi w większości zarządzają instytucje gminne. Zawiadują nimi na przykład biblioteka, Centrum Usług Społecznych lub Urząd Gminy. Ale nie ma takiego miejsca, gdzie mieszkańcy mogliby realizować swoje własne inicjatywy. W niektórych miejscach jest to możliwe, ale w mocno ograniczonym zakresie. Dwa lata temu pojawiła się w naszej gminie oddolna inicjatywa, którą wspiera Centrum Usług Społecznych. Obserwuję, co się w tym czasie dobrego wydarzyło w ramach tej inicjatywy i jestem zachwycona. To tak, jakby minimalnie uchylono drzwi, a one dzięki pomysłom i działaniom mieszkańców bardzo szeroko się otworzyły. Ludzie zaczęli wierzyć, że można zrobić coś samemu. I nie trzeba liczyć tylko na to, że biblioteka „coś wymyśli”, a my przyjdziemy na zajęcia.
Czy inicjując działanie o nazwie Dom Sąsiedzki, wzorowała się Pani na działaniu, o którym Pani mówi?
– Tak, myślę, że Dom Sąsiedzki trochę też taki będzie. Już zwracają się do mnie osoby chętne do prowadzenia tutaj działań. Na przykład ktoś przyszedł i powiedział, że mieszkał w Anglii i bardzo chętnie poprowadzi konwersacje po angielsku. No i zrodził się pomysł organizowania zajęć pod nazwą „Kawa po angielsku”.

Ktoś inny chce prowadzić zajęcia z rękodzielnictwa, jeszcze inna osoba chce zająć się fitnessem, a kolejna prowadzić gry planszowe. Okazuje się, że wystarczy stworzyć mieszkańcom odpowiednie warunki, a u ludzi pojawia się niesamowita inwencja i chęć działania.
Powiedzmy mieszkańcom gminy, gdzie takie miejsce powstaje.
– Remontujemy na ten cel parter budynku, w którym kiedyś mieściły się gabinety rehabilitacyjne. Dom Sąsiedzki będzie mieścił się przy ul. Malinowej 1 w Skórzewie. To jest obiekt, który stanowi własność prywatną. Fundacja, którą założyłam w ub. roku, wynajmuje tutaj pomieszczenia o powierzchni 120 m2. Będą 3 sale: jedna warsztatowa mniejsza, druga duża (około 50 m2) na większe spotkania czy zajęcia ruchowe oraz osobny gabinet.
Koszty wynajmu, energii elektrycznej, gazu, wody, wywozu odpadów – to wszystko trzeba będzie opłacić.
– Myślę, że z działalności Domu uda się uzyskać środki na pokrycie tych kosztów. Część działań i zajęć, które będą się tam odbywały, będzie odpłatna, ale niezbyt droga. Na realizację części zajęć pozyskujemy granty z różnych projektów. Można nas także wesprzeć osobiście, rzeczowo i finansowo.
Teraz trwa tutaj poważny remont, m.in. burzone są ściany. Zakres prac wygląda na bardzo rozległy. Kiedy Pani planuje rozpoczęcie działalności Domu Sąsiedzkiego?
– Wszystkich mieszkańców zapraszamy na otwarcie 22 marca, oczywiście br. W godzinach między12 a 14 planujemy dzień otwarty, będzie ciasto, kawa, herbata, sąsiedzkie rozmowy, będą także pierwsze rodzinne warsztaty.
Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia.
– Pięknie dziękuję, trzymajcie kciuki.
Dom Sąsiedzki można wesprzeć na stronie: https://zrzutka.pl/4r9cgu oraz polubić w social mediach: https://www.facebook.com/DomSasiedzkiSkorzewo









