felieton Piotr

Quo vadis, Gmino?

Tytułowe pytanie dotyczy rodzaju zabudowy, jaka już się powszechnie utrwala, zarówno na terenie naszej gminy, jak i w całym kraju.

Ale od początku. Dawno temu, u schyłku PRL miałem okazję zarządzać małym wycinkiem modernizacji infrastruktury kolejowej byłej już NRD. Z racji pełnionej funkcji poznawałem bliższe i dalsze okolice Berlina Wschodniego. Zaskoczył mnie wygląd przysłowiowych przedmieść metropolii. Spodziewałem się, że kraj tak zmilitaryzowany i okupowany przez „drugą armię świata” będzie wyglądał raczej nędznie. Nic bardziej mylnego. W promieniu około dwudziestu kilometrów od granic miasta istniały niezliczone osiedla małych, bardzo zmyślnie pobudowanych domków mieszkalnych. Małych w porównaniu z ówczesną zabudową „klockową” w naszym kraju. Nie ukrywam, że poczułem pewną zazdrość, ale i motywację do budowy czegoś podobnego dla siebie i rodziny. Po powrocie z „saksów” wcieliłem pomysł w życie. Jak się okazało, nie byłem jedyny. Nic to, że niebyło tak dostępnych, jak dziś, kredytów wszelkiego rodzaju. Nic to, że nie było materiałów i technologii. Nieocenioną rolę w edukacji amatorów małego, własnego domu odegrał „Murator” (czasopismo dla amatorów murarki) i targi Budma (na szczęście w Poznaniu).

Nie ukrywam, że z racji wykonywanego zawodu następne dwadzieścia lat było dla mnie i kolegów po fachu okresem prosperity. Na potęgę dzieliliśmy nowe działki, sporządzaliśmy mapy, wytyczaliśmy budynki, inwentaryzowaliśmy etc. Oczywiście rozwijała się budowa infrastruktury wszelkiego rodzaju. I co charakterystyczne, przeważało i kwitło budownictwo indywidualne. O tak zwanych deweloperach nikt nie słyszał, a jeśli już, to raczej ze złej strony. Alternatywą były ewentualnie spółdzielnie mieszkaniowe, które – jak znana nam „Ławica-Zachód” – odnalazła się w nowej rzeczywistości i do dziś buduje w Skórzewie. PRL spektakularnie upadł i któregoś dnia obudziliśmy się w nowej rzeczywistości z majaczącym w oddali ministrem Balcerowiczem i jego reformami. Nic jednak nie mogło powstrzymać entuzjazmu narodu chcącego wreszcie godnie mieszkać. I dopóki żyli nasi dziadkowie i ojcowie znający się na sztuce robienia „pustaków i kanoldów” (kto jeszcze pamięta znaczenie tych słów?), to się budowało.

Ale w pewnym momencie zmieniły się warunki. Banki „zeszły do ludu”. Kredytobiorcy woleli zarabiać pieniądze i zlecać budowę wyspecjalizowanym firmom, aniżeli samemu podawać cegły i beton na stropy. I tak rozpoczęła się era deweloperów. Początkowo określano tak wszystkich: i dużych, i małych. Każdy, kto brał się za budowę dwóch-trzech budynków, miał się za poważnego przedsiębiorcę. Niestety życie, a raczej nasze państwo nie omieszkało się w ten proces wtrącić. Tak uprzykrzało tym „maluczkim” działalność, że w zasadzie zniknęli z rynku. Pozostali potentaci. Czy to dobrze, czy też niekoniecznie? Co widzimy wokół Poznania? Przede wszystkim niezliczoną liczbę ogromnych magazynów i centrów logistycznych (prym wiedzie Panattoni). Biorąc pod uwagę strategiczne położenie Poznania na skrzyżowaniu szlaków handlowych i komunikacyjnych, należało się spodziewać takiego rozwoju infrastruktury. A co dalej? Zależy, gdzie się popatrzy. Są gminy zabudowane na sposób „amerykański”, z prostymi po horyzont szeregowcami. Nieszczególny widok. Brak zieleni, przestrzeni publicznej, przysłowiowej piaskownicy i ławki dla seniorów.

Są osiedla, gdzie prawie wszystkie ulice biegną po łuku, jest zielono, a na trawniku leżą ogromne głazy (ku uciesze mieszkańców).

Są osiedla, gdzie deweloper współpracuje z władzą lokalną, co owocuje rozwojem domeny publicznej, od przysłowiowego przedszkola do kościoła. Cóż, zgoda buduje. Ale pojawiają się też przeszkody natury obiektywnej. Zmorą i zarządów gmin, i deweloperów jest brak wody, a w zasadzie to gigantyczne koszty budowy ujęć i wodociągów. To zaczyna dotykać już wszystkie szybko industrializujące się gminy. Mało kto pewnie wie, ale np. gmina Tarnowo Podgórne czerpie wodę do swojej hydroforni w Wysogotowie z ujęć w Skórzewie (studnie pomiędzy Skórzewem a Dąbrówką). I Wysogotowo, i Skórzewo podłączone są również na wypadek awarii do wodociągów poznańskich. Ale to wschód gminy. W części zachodniej na dziś tak różowo nie jest. Sytuację zmieniłoby dokończenie inwestycji o potocznej nazwie „wodociąg Joanka” (częściowo już zrealizowanej). Nie mnie oceniać, dlaczego tak się nie dzieje.

Co dalej? Deweloperzy budowali, budują i będą budować. Jedni z większą finezją i dbałością o przestrzeń życiową dla swoich klientów, drudzy w myśl maksymalizacji zysków. Budownictwu
indywidualnemu nie wróżę sukcesów i przyszłości. Większość rodzimych fachowców z branży, owszem, buduje z entuzjazmem, ale w Norwegii, Niemczech itd. Na naszych budowach trudno usłyszećm rodzimy język. Dominują ekipy ze Wschodu, na które złego słowa nie powiem. Byłem na niejednej takiej budowie i doprawdy nie odmówię tym ludziom pracowitości. Oczywiście nasze zarządy gmin mają tu sporo do powiedzenia, choćby poprzez rozsądne kształtowanie kierunków rozwoju planami zagospodarowania przestrzennego. Pierwsze i ostatnie słowo należy tu do Rady Gminy, czyli wybieranych przez nas przedstawicieli. Obecnie tworzy się nowy, całościowy plan zagospodarowania dla gminy. Mamy prawo do wypowiadania się w sprawie tego planu. Mamy prawo do informacji, składania wniosków, uwag i protestów według zasady: nic o nas bez nas. Ale to wymaga zadania sobie odrobiny wysiłku, odrobiny ciekawości i zaangażowania. A zatem na pytanie: „Quo vadis, Gmino?”, należy odpowiedzieć: „Tam, gdzie my – suweren – cię poprowadzimy”.

Pozdrawiam w Nowym Roku i obyśmy nie żyli w ciekawych czasach.
Piotr Jeliński

 

Przeczytaj także

mówią mieszkańcy

sylwetka

Samochody mają dusze

Zbigniew Kopras od 44 lat prowadzi w Dopiewie, przy Więckowskiej warsztat samochodowy. Jest pasjonatem motoryzacji. W swojej kolekcji posiada kilkaset pojazdów. Przyczynił się do stworzenia

Czytaj więcej »

Porada

Mrówki w ogrodzie

Na świecie żyje co najmniej kilkanaście tysięcy gatunków mrówek. Mówi się nawet o 20 tys. W Polsce do tej pory zidentyfikowano 101 gatunków, z których 96

Czytaj więcej »

Zdaniem geodety - felieton

felieton Piotr

Wakacje

Bardzo gorący temat dosłownie i w przenośni. Przekazujemy sobie nawzajem opowieści, gdzie kto był i co spożywał. Oglądamy tysiące zdjęć z całego świata, bo mamy

Czytaj więcej »