O 13.09 zgłoszenie o pożarze kościoła w Skórzewie dotarło do Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu. Na miejsce wysłanych zostało 9 jednostek Straży Pożarnej i okoliczne OSP z gminy Dopiewo.
Po dotarciu na miejsce strażacy szybko opanowali pożar. – Przy wczesnym wykryciu pożaru udaje się go jeszcze w zarodku ugasić. I tutaj to nastąpiło. Źle, że do takiego zdarzenia doszło, natomiast dobrze, że stało się to w ciągu dnia, a nie w środku nocy – mówi ogn. Marcin Tecław, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży pożarnej w Poznaniu. – Co do doniesień, czy to było podpalenie, czy nie, nie jest naszym zadaniem ustalanie przyczyn pożaru czy sprawców, tylko ugaszenie pożaru – dodaje Marcin Tecław.
Co się zdarzyło
Wszyscy ojcowie posługujący w kościele parafialnym byli na plebanii. Po obiedzie mieli w planie kontynuowanie wizyt duszpasterskich (kolęda) u parafian. Pani pomagająca przy parafii poszła do kościoła, aby coś zanieść. Po chwili przybiegła na plebanię i mówi, że kościół się pali. Ojcowie wybiegli gasić pożar. – Myśleliśmy, że kościół zapalił się od dekoracji świątecznych. Ale kiedy dobiegliśmy do kościoła, zobaczyliśmy wydobywający się ogień spod drzwi pomieszczenia, które znajduje się przy wejściu do kościoła. Z pobliskiego lokalu gastronomicznego przybiegli z gaśnicami pracownicy. My też chwyciliśmy za gaśnice, które były w kościele. Udało nam się ugasić pożar do przybycia straży pożarnej – mówi ojciec Michał Gawryluk proboszcz parafii pw. św. Marcina i św. Wincentego w Skórzewie.
– To była próba podpalenia kościoła – uważa ojciec Michał. Podpalacza próbował zatrzymać parafianin, który przyszedł do kościoła po wodę święconą, ale podpalacz mu się wyrwał. Sprawca podpalenia próbował wejść do kościoła. W tym czasie kościół był zamknięty. Wewnątrz, na chórze, ćwiczył parafialny organista. Organista słyszał, jak około 12.30 ktoś, szarpiąc za kratę, dobija się do kościoła. W przeciągu paru minut podpalacz podchodził do kraty dwa razy. Najprawdopodobniej, słysząc dźwięk organów, wystraszył się. Nie mógł wejść do kościoła, więc podłożył ogień w pomieszczeniu, w którym znajdowały się dekoracje, baldachim, świece Caritasu. – Bardzo trudno nam oszacować straty materialne, najważniejsze jednak, że nikomu nic się nie stało, i że ogień nie rozprzestrzenił się na kościół – mówi proboszcz. – Myślę, że w dzisiejszych czasach trzeba wszystko na klucz zamykać. Oczywiście kościoła nie zamkniemy, nabożeństwa i Msze Święte będą odprawiane. Gdyby kościół dzisiaj był otwarty… nie chcę nawet sobie wyobrażać, co by się wydarzyło. Przecież ten człowiek próbował dostać się do środka, myślę, że jego plan zakładał wywołanie zdarzenia wiele, wiele gorszego – dodaje ojciec Michał.
Policja nie jest pewna
Dla Policji odpowiedź na pytanie, czy była to próba podpalenie, czy nie, nie jest oczywista. – Potwierdzam, takie zdarzenie miało dzisiaj miejsce. Około godziny trzynastej służby zostały wezwane na miejsce. Sprawa dotyczyła zaprószenia ognia w jednym z pomieszczeń gospodarczych kościoła w Skórzewie – mówi młodszy aspirant Łukasz Paterski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. – Mężczyzna – świadek zdarzenia osobę, która znajdowała się w pomieszczeniu gospodarczym ujął, jednak ta osoba mu się wyrywała i uciekła. My teraz będziemy dokładnie ustalać, czy ta osoba miała związek z zadymieniem, co ona tam robiła, czy ewentualnie coś zginęło. Na miejscu zabezpieczamy ślady, będziemy przeglądać monitoring, jeżeli takowy obejmuje miejsce tego zdarzenia. Prowadzimy czynności, które będą zmierzać do ustalenia i zidentyfikowania tej osoby, która znajdowała się na miejscu – mówi aspirant Łukasz Paterski. Czy to było podpalenie? – Nie potwierdzam tej informacji, w tej sprawie musi się najpierw wypowiedzieć biegły z zakresu pożarnictwa. Kwestią bezsprzeczną jest to, że dym się pojawił, ogień się też w jakiejś formie pojawił, na szczęście niegroźny. A czy doszło do podpalenia, no to już są zbyt daleko idące wnioski. Będziemy pracować nad tym, żeby dokładnie wyjaśnić okoliczności tego zdarzenia – odpowiada aspirant Łukasz Paterski. Kiedy będzie wiadomo już ostatecznie, co tam się wydarzyło? – To trudno mi powiedzieć, bo to jest sprawa sprzed dwóch godzin. Myślę, że to jest kwestia dni, kiedy poznamy przyczynę. Kiedy będziemy mieli potwierdzenie, że doszło do celowego działania, wówczas naszą rolą będzie zatrzymanie sprawcy podpalenia – mówi oficer prasowy KMP w Poznaniu.
Trzeba posprzątać
Kościół jest zadymiony, zapylony proszkiem z gaśnic. – Jutro, z naszymi kochanymi parafianami, będziemy sprzątać kościół. Teraz, po użyciu gaśnic proszkowych wszystko jest zapylone, czuć dym.
Dekorację świąteczną będziemy musieli przedwcześnie niestety rozebrać. W związku z zaistniałą sytuacją, dzisiejsza Msza Święta, która miała się odbyć o godzinie 18.00 będzie przeniesiona do drugiej naszej parafii pw. błogosławionego Stefana Wyszyńskiego i odprawiona o godzinie 19.00, więc tam zapraszamy w dniu dzisiejszym. Myślę, że z pomocą naszych parafian sprawnie przeprowadzimy prace porządkowe i jutro, pewnie już na Mszę Świętą wieczorną wrócimy do kościoła św. Marcina. Dużo pracy przed nami, ale damy radę – mówi ojciec Michał.









