Lato to trudny czas dla trawników. To też sprawdzian ze skuteczności wcześniej wykonywanych zabiegów. Właściciel choćby niewielkiej połaci trawnika wie zapewne, że podstawą dobrego wyglądu darni są trzy konkretne działania: koszenie, podlewanie i nawożenie. Te zabiegi stosujemy przez cały sezon. Co pomoże trawnikowi przetrwać trudny czas niesprzyjających warunków pogodowych i cieszyć oczy soczystą zielenią?
Podstawowym i najprostszym działaniem ochronnym przed wysuszeniem trawnika jest podniesienie latem wysokości koszenia. Trawa koszona nisko nie cieniuje wystarczająco wierzchniej warstwy gleby, powodując szybkie parowanie wody i tym samym podsuszanie trawy. Krótkie cięcie latem naraża darń na przypalenie i żółknięcie. Niezależnie od tego, czy mamy trawnik użytkowy, ozdobny czy sportowy, zwykle kosimy go na wysokość od 3 do 6 cm. Latem, gdy jest wyjątkowo sucho i upalnie, dobrze jest podnieść wysokość koszenia o 2– 3 cm. W lipcu i sierpniu kosi się trawnik średnio raz w tygodniu, lecz w upały robimy to rzadziej. Należy zwrócić uwagę na to, by nasz trawnik nie wykłosił się zbytnio. Kośmy więc, zanim trawa zakwitnie na dobre, ponieważ pozostałe po koszeniu mocne łodygi kłosów usychają, psując estetykę trawnika.
Cięcie pobudza trawy do wytwarzania nowych źdźbeł, sprzyja zagęszczeniu darni, osłabia i eliminuje chwasty jednoroczne. Dlatego koszenia nie należy zaniechać, można jednak śmiało zmniejszyć częstotliwość wykonywania tej czynności.
Lato to czas wakacyjnych wyjazdów i zdarza się, że gdy powracamy z urlopu, zastajemy trawnik wyrośnięty. Nie należy wtedy kosić trawy do pożądanej wysokości za jednym zabiegiem, lepiej zrobić to stopniowo, w parodniowych odstępach czasu. Za jednym cięciem możemy skrócić darń najwyżej o jedną trzecią.
Podlewanie
W czasie letnich upałów najistotniejsze jest dostarczenie trawie wody. Podczas długiej, suchej, bezdeszczowej pogody niepodlewany trawnik ulega wypaleniu. System korzeniowy trawy, jeśli jest dostatecznie rozbudowany, po kilku deszczowych dniach odtworzy darń i trawnik zazieleni się na nowo. Przy świeżo posianej trawie, gdy zaniedbamy podlewanie, susza może wyrządzić nieodwracalne straty, co będzie wiązało się z koniecznością dosiewu.
Nawadniać należy wczesnym rankiem lub wieczorową porą. Przyjmuje się, że najlepiej podlewać trawę co kilka dni solidną dawką wody, dozując ok. 8–10 litrów na m2, tak by woda, wsiąkając głębiej w profil glebowy, stymulowała rozwój korzeni. Jeśli mamy zainstalowany system nawadniania, musimy pamiętać o tym, by zwiększyć wydatkowanie wody. Ustawienia wiosenne są już niewystarczające.
Warstwa filcu, którą usuwamy w zabiegach wczesnowiosennych, teraz wytwarza się na nowo i okazuje się naturalną ochroną przed parowaniem. Można rozważyć opcję koszenia z mulczowaniem, tzn. rozdrobnieniem trawy z pozostawieniem mulczu. Składniki odżywcze zostają wtedy w trawniku, a rozdrobnione ścinki cieniują glebę, chroniąc trawnik przed wysuszeniem.
Nawożenie
Trzecim, obok koszenia i podlewania, podstawowym zadaniem w utrzymaniu ładnej darni jest jej dokarmianie. Na przełomie lipca i sierpnia, najpóźniej do połowy sierpnia, nawozimy trawniki nawozami z zawartością azotu. Od połowy sierpnia przechodzimy na nawozy tzw. jesienne o zmniejszonej lub bezazotowej formule, z fosforem i potasem. Fosfor i potas są odpowiedzialne między innymi za gospodarkę wodną i rozwój systemu korzeniowego, przygotowują rośliny do okresu zimowego spoczynku.
Lato się zaczyna. Mamy więc sposobność korzystania w pełni z zieleni naszych przydomowych ogrodów, w tym trawników.
Małgorzata Rolska









